środa, 12 sierpnia 2015

Dzień I: w tym chaosie jest metoda?


DZIEŃ I 
12.08

Dzień I dobiega końca. W zasadzie ciężko powiedzieć, co tu się dzieje. Ja orientuję się naprawdę kiepsko, do tego każdy ma dziwnie na imię, a ja nadal nie spotkałam Sahila. Mam wrażenie, że mało kto się tu mną przejmuje, nie ma też w zasadzie dla mnie konkretnych zadań, ale przynajmniej wszyscy są mili. Jak mówię, że mogę pomóc to każdy kiwa głową i się uśmiecha. Ogólnie to trochę dziwne. Ale zacznijmy od początku.

Wstałam o 10.00 czasu Indyjskiego (6:30 czasu Polskiego). Wszystkie dziewczyny z którymi mieszkam w pokoju były już po wizycie w łazience, więc mogłam się tam spokojnie wślizgnąć i ogarnąć. Schody w dół i poszłam opracowywać plan przetrwania. Po 3 godzinach pracy z najpilniejszymi taskami, jak zaproszenie nowych ludzi do Rady Honorowej i follow up Board of Advisors ruszyłam na poszukiwanie pomocy w wymianie waluty. A nie było to proste.

Napisałam do CCVP Delegate Experience Gaurava z prośbą o pomoc. Okazało się, że on pojechał do conference venue. Sahil miał być tu dopiero o 17.00 (jest 22:48 i nadal go nie widziałam, nie odzywa się też na facebooku). Zaczęłam więc łapać ludzi i pytać się czy ktoś wychodzi na zewnątrz po jakieś zakupy. Na szczęście CC Project Head - Falak, pomogła mi. Wsiadłyśmy w taxi i pojechałyśmy do czegoś co wyglądało jak bazar. W jakimś tajemniczym pokoju na II piętrze wymieniłyśmy pieniądze, co musiałam opłacić skanem mojego paszportu z pięknym, zamaszystym podpisem. Jak już miałam lokalną walutę, od razu poczułam się bezpieczniej. Z ulgą i głodem w oczach, poszłyśmy coś zjeść. Na szczęście dziewczyna się zlitowała i zamówiła coś łagodnego także nawet zjadłam. Po jakichś dwóch godzinach wróciłyśmy do CC flatu. Wróciłam do pracy.

Po powrocie siedziałam z BD team'em. Chłopaki zajmowali się rozplanowaniem pick up'ów wszystkich VIPów. Byłam też chwilę z MKT teamem i patrzyłam jak montują video na Opening Ceremony, mają bardzo fajny pomysł i robią to całkiem profesjonalnie. Ogólnie rzecz biorąc to mam wrażenie, że praca nie jest do końca zorganizowana, ludzie biegają i nie są skupieni. Ale muszę przyznać że mają fajną przestrzeń do pracy i bardzo przyjazną atmosferę. W jednym budynku mają jedno piętro przeznaczone na MEN'S house, na drugim piętrze jest WOMAN'S house. W podziemiach budynku jest piwnica zaadoptowana na biuro. Jest też drugi budynek dla wolontariuszy, jakieś 5 minut od głównej bazy.

Staram się wyłapać o czym rozmawiają, jak się czują. Przed chwilą była spina o to że welcome packi dla AI, są w białych materiałowych torbach, a nie w jakiś reprezentatywnych torebeczkach. Do welcome packa włożyli:
- spray na komary
- mapę venue
- agendę
- 0,5l wody
- mały notesik
- długopis
- malutką paczkę ciasteczek
- jakieś sole? (chyba na odwodnienie?)

Wieczorkiem poszłam z moim ziomeczkiem Ankiet (z BD teamu) jeszcze raz do marketu i na zakupy. Zdecydowaliśmy się na spacer. Myślałam, że już będzie po mnie i jakaś riksza mnie tam przejedzie, ale żyję. Zrobiłam zapasy jedzenia, także mogę spać spokojnie. Próbowali mnie też przenieść do jakiegoś hotelu, ale tu czuję się bezpieczniej więc namówiłam ich (a w zasadzie to dziewczynę z Delegate Experience z Maroko, Widad) żeby mnie tu zostawili, mimo że śpię z 4 dziewczynami w pokoju. No ale jednak wolę tutaj.





































RZECZY DO ZAPAMIĘTANIA:


- AIESEC Niemcy zmieniły nazwę profilu na facebooku z aiesec Germany na AIESEC Germany więc trzeba się z nimi skontaktować żeby zapytać jak to zrobili. Zespół IC 2015 nie chciał już maistrować ze zmianą nazwy tego profilu, dlatego my się tym będziemy musieli zająć.
- atmosfera w CC flacie jest super, nie wiem czy warto rozdzielać zespół na tych co pracują w Warszawie i tych co pracują w hotelu (Może codziennie będziemy ich tam dowozić, albo co drugi dzień? Nie wiem. Tutejszy CC team dojeżdża do hotelu)
- warto pilnować zdrowia i kondycji zespołu CC przed konferencją, żeby chodzili spać i wstawali o określonej godzinie, żeby wszyscy pracowali produktywnie
- trzeba jak najszybciej zacząć rozglądać się za zakwaterowaniem dla wolontariuszy, to będzie dla nas duże wyzwanie logistyczne i pochłonie sporo kosztów, moglibyśmy wszystkich zakwaterować w akademikach i tam zaaranżować od czerwca bazę wypadową
- na pewno będziemy potrzebować dużo samochodów, karty autobusowych, bo cały czas ktoś tutaj przychodzi i wychodzi, jako że taksówki są tu w miarę tanie ot myślę że jeszcze jakoś wyrabiają, ale w Polsce będziemy musieli to rozwiązać inaczej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz